Marek Pietrzyk – Fotografia » Eurotrip… (Część 4)

Marek Pietrzyk – Fotografia

facebook

Eurotrip… (Część 4)

…a jest nim Budapeszt. Oddalony od Bratysławy około 200 km, stolica Węgier, położona w północnej części kraju nad Dunajem. Formalnie stworzony został w latach 1872-73 z trzech połączonych ze sobą miast: Budy i Óbudy na prawym brzegu Dunaju (geograficznie – Średniogórze Zadunajskie) oraz Pesztu – na lewym (geograficznie – Średniogórze Północnowęgierskie i Wielka Nizina Węgierska). Jedna z najważniejszych metropolii Europy Środkowej a także 8. najludniejsze miasto Europy. Stanowi wielki ośrodek kulturalny (biblioteka narodowa, liczne muzea, galerie, teatry, opera) i naukowy (Akademia Nauk, uniwersytet (od 1635), politechnika (od 1782), Akademia Sztuk Pięknych, wiele innych uczelni i instytutów badawczych). Jest też ważnym centrum turystycznym i uzdrowiskowym (kompleksy balneologiczne).  Budapeszt jest uznawany za metropolię globalną. Obecny kształt terytorialny przybrał w roku 1950, gdy przyłączono do niego 23 okoliczne miejscowości, dzięki czemu obszar miasta zwiększył się 2,5 raza, zaś ludność – 1,5 raza. Dzisiejszy Budapeszt jest podzielony na 23 dzielnice z własnymi zarządami. Całym miastem zarządza Samorząd Stołeczny.

Ale dosyć suchych faktów… Zacznę jednak od momentu przekroczenia granicy Słowacko-Węgierskiej, która (jak każda granica z nowym Państwem) ukazuje ‚inny świat. Na Węgrzech wszystko jest inne, począwszy od zupełnie nie zrozumiałego dla mnie zapisu słów (jak również ich wymowa), poprzez całkiem miły dla oka system informacji o bezpieczeństwie dla kierowców. Nigdzie jak dotąd takowego nie widziałem, ale pozostaje przy tym, że bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Każdy, kto siada ‚za kółkiem’ wie, iż autostrady, to zawsze najnudniejsza i najbardziej monotonna część trasy. Prostka, 140 km/h, od czasu do czasu jakiś billboard, ekrany dźwiękochłonne… Tam może nie jest inaczej, lecz częstotliwość billboardów (na którym jest mało reklam) jest większa i informują one o… zachowaniu bezpieczeństwa podczas jazdy. Przypominają, żeby zapiąć pasy, włączyć światła, pokazują nawet jaką odległość zachować, aby była ona bezpieczna dla Ciebie oraz innych użytkowników drogi. Pokazują to strzałki wymalowane na asfalcie, co określoną odległość, a tablice wzdłuż drogi przypominają: odstęp 1 strzałki – niebezpieczne, 2 – bezpieczne. Trzeba przyznać, że bardzo pomysłowe i ‚obrazkowe’ rozwiązanie.

Autostrady przejechaliśmy dość żwawo, co przyczyniło się do wjazdu w zatłoczone centrum. System parkomatów działa tylko i wyłącznie na max 3h, po upływie tego czasu, trzeba ‚skoczyć’ znów do urządzenia i wykupić kolejny bilecik na 3h. Kiedy moi towarzysze odbierali zabookowany nocleg, ja pilnując osprzętu znajdującego się w bagażniku zauważyłem bardzo istotną rzecz: otóż (Drogie Panie nie obraźcie się ;) ) w zatłoczonym centrum, gdzie parkuje się ‚na żyletki’ KAŻDA kobieta, potrafi zaparkować swój pojazd, bezbłędnie ZA PIERWSZYM RAZEM! Ba! Nawet z kręceniem kierownicy tylko jedną dłonią! :) Powiem wam, że bardzo przywróciło mi to wiarę w płeć piękną za kierownicą. Troszkę nieprzyjemny wobec turystów jest fakt, iż Węgrzy obsługują obie waluty (Euro i Forinty), gdzie w przypadku tej bardziej ‚europejskiej’ płacąc za cokolwiek cena jest wyższa, niżeli ich własnej. W kantorach również niechętnie wymieniają pieniądze na ‚drobne’ do wcześniej wspomnianego parkomatu (oczywiście za wymianę doliczają sobie odpowiedni procent ‚dla siebie’).  Po zakwaterowaniu się w pokoju, kierunek – miasto. Pierwszy przystanek – Wzgórze Gellerta, park, panoramka i timelapse. Stamtąd udaliśmy się w kierunku Mostu Łańcuchowego, rozdzielając się. Ja wraz z towarzyszem wyjechałem na Pałac Prezydencki znajdujący się nieopodal Zamku Królewskiego, gdzie pozostaliśmy aż do zmierzchu. Kacper, z kolei podążył w kierunku Dunaju i Parlamentu.

Po zachodzie Słońca, na drugi brzeg rzeki przedostaliśmy się wcześniej wspomnianym Mostem Łańcuchowym i spacerowym tempem fotografowaliśmy oświetlone zabytki zmierzając w kierunku noclegu i jadłodajni, podziwiając uroki nocnego miasta. Co gorsze, podczas schodzenia ze wzgórza, na którym znajduje się Pałac Prezydencki i Zamek Królewski, mój statyw odmówił dalszej współpracy (dobrze, że pod koniec podróży, a nie na samym jej początku) pozostawiając zacisk od jednej z nóżek w mojej dłoni. To chyba znak – żeby dać sobie spokój na jakiś czas z nocnymi wojażami. Może na stałe? Zobaczymy jak to będzie… W Budapeszie, podobnie jak w innych wcześniej odwiedzanych stolicach/krajach, ludzie nie krępują się ze spożywaniem alkoholu (czyt. wina, z którego ponoć Węgry słyną). Ogromna masa ludzi relaksowała się po męczącym poniedziałku nad brzegiem Dunaju z butelką w dłoni. W Polsce wiadomo jak się kończą takie sytuacje. Z mojego punktu widzenia, świadczy to o pełnym wyluzowaniu narodu po ciężkim dniu pracy. Zasłużony odpoczynek też bardzo chętnie bym spędził nad Dunajem, z odpowiednim towarzystwem, oraz butelką wina spoglądając na zasypiające miasto. Dotarłszy do restauracji, jak to już bywało w zwyczaju, na nasze talerze trafiły lokalne specjały, gdzie z powodzeniem mogę stwierdzić, iż Węgierska kuchnia jest całkiem niezła, wliczając w to duże piwo. ;) Napełniwszy się wspaniałościami tamtejszej kuchni, wyruszyliśmy jeszcze na szybkie strzały Mostu Wolności. Wracając jeszcze du kultury jazdy Węgrów – co miałem okazję doświadczyć przemieszczając się pomiędzy krawędziami mostu – myślę, że każdemu zdarzyła się taka sytuacja, ze idąc do przejścia dość żwawym krokiem, nagle się zatrzymujemy, bo z któreś strony nadciąga samochód. W tym kraju, kierowca zwyczajnie tego nie doceni, ze się zatrzymało i ustąpiło mu ‚pierwszeństwa’. Tam natomiast, każdy jeden widząc takową sytuację z ogromną kulturą podziękuję za taki czyn. Krótki pobyt w kraju, którego języka i pisowni kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć, a wiara w kierowców oraz ich kulturę została przywrócona w bardzo szybki sposób… Długo jednak nie fotografowaliśmy, ponieważ z samego rana czekała nas długa droga w kierunku domu…

PODSUMOWANIE:

Liczba łącznie przebytych kilometrów: ~2100 (chłopaki ode mnie musieli jeszcze wrócić do Warszawy). Lokalne specjały – wypróbowane, lokalny browar – wypity! :) Zwiedzone miasta: Brno, Praga, Wiedeń, Bratysława i Budapeszt. Kraj/miasto, które najbardziej mi się podobało? 1. Praga, 2. Budapeszt. 3. Austria (za krajobrazy i niezłe drogi). Zdjęć cała masa, obróbki na ponad tydzień. Zabawa – pierwsza klasa! Chęć podróżowania tak wielka, że ciągle czuję niedosyt. Oraz najważniejsze – OGROMNE podziękowania dla towarzyszy (Marka, bez którego ten wypad by się nie odbył, oraz Kacpra, który nakierował mnie na nowe spojrzenie budując kadry), za całokształt jaki miałem okazje z wami spędzić! Jeszcze raz wielkie DZIĘKI! A teraz nie zatrzymuję więcej i zachęcam do obejrzenia zdjęć:

1. Most Wolności

2.

3. Uniwersytet Technologii i Ekonomii w Budapeszcie

4. Most Wolności

5.

6. Most Elżbiety i Bazylika św. Stefana

7. Zamek Królewski

8.

9. Most Elżbiety

10.

11.

12. Pomnik Elżbiety Bawarskiej

13. Most Łańcuchowy i Parlament

14. Most Łańcuchowy

15. Parlament

16. Polskie korzenie ;)

17.

18. Parlament

19. Parlament po zmierzchu

20. Most Łańcuchowy z widokiem na Bazylikę św. Stefana

21. Most Łańcuchowy z widokiem na Bazylikę św. Stefana

22. Zamek Królewski

23. Most Łańcuchowy.

24. Zamek Królewski i Most Łańcuchowy

25. Zamek Królewski i Most Łańcuchowy

26. W oddali Kościół Macieja

27.

28. Piwko!

29. Most Wolności

30. Most Wolności

31. Statua Wolności na Wzgórzu Gellerta

32. Uniwersytet Technologii i Ekonomii w Budapeszcie

33. Mała przerwa w Parku Narodowym Veľká Fatra na Słowacji w drodze powrotnej do domu.

34. Tak finalnie prezentuje się trasa.

BONUS:

35. Panorama Budapesztu ze Wzgórza Gellerta (większa wersja klik)

Dziękuję również tym, którzy mieli ochotę, odwagę przeczytać moje marne wypociny, oraz za to, że pozostawili jakiś ślad po odwiedzinach w komentarzach. Daje mi to motywację do działania, choć przyznam szczerze, iż spodziewałem sie troszkę większego zainteresowania. Mimo to, dziękuję.

Jeśli masz ochotę będzie mi miło, jeśli zostawisz poniżej coś po sobie nieco niżej ;)

Poprzednie wpisy:

Eurotrip… (Część 1)

Eurotrip… (Część 2)

Eurotrip… (Część 3)

  • Kamila

    a 27 chetnie powiesilabym u siebie w salonie

  • Kamila

    9 , 21 , 23 to jest to :)