Marek Pietrzyk – Fotografia » Eurotrip… (Część 3)

Marek Pietrzyk – Fotografia

facebook

Eurotrip… (Część 3)

…kolejna stolica Środkowoeuropejskiego kraju – Słowacji, Bratysława, oddalona od Wiednia około 80 km. Trasa szybka, łatwa i przyjemna (przynajmniej po Austriackiej stronie). Bardzo zadbane drogi, nawet te boczne i przeznaczone dla pojazdów rolnych, gdzie w Austrii tego na prawdę wiele. Kultura jazdy innych kierowców, widoki, oraz znajdujące się na  horyzoncie zaśnieżone Alpy powodowały, że chce się jechać. Kolejną, dość specyficzną dla tego kraju cechą, jest mnogość zabytkowych pojazdów jakimi poruszają się tamtejsze małżeństwa w wieku zaawansowano-emerytalnym. To coś na prawdę bardzo pozytywnego, czego w szarym Polskim kraju spotkać się raczej nie da. Jak to mówią – co kraj to obyczaj ;)

Przyjemność z jazdy trwała tak krótko, że chwila, dwie i granica już za nami. A co za tym idzie? Jakość dróg, drastycznie w dół. Pomimo tego, iż Słowacja to bardzo piękny kraj (z równie pięknymi kobietami, co bardzo się dało odczuć podczas pobytu w stolicy ;) ), daje po sobie mocno znać, iz jest nieco ‚biedny’. Ująłem to w cudzysłowu, ponieważ samochody jakie można spotkać na drodze nie należą do tanich, a ceny w sklepach/restauracjach bywają przybliżone do Polskich. W zasadzie ‚biedny’ nie do końca tutaj pasuje, ‚skromny’ – po części tez tak można powiedzieć. Wjeżdżając do stolicy, da się zauważyć (głównie po stylu architektonicznym), iż czas zatrzymał się tam jeszcze na Komunizmie. Sam nie miałem okazji ‚żyć’ w tym okresie, ale pewne charakterystyczne cechy da się wyłapać bez wahania z tego, co się po prostu widzi.

Wracając jednak do naszej podróży… Bratysława jest dość rozległa i troszkę skomplikowana (jeśli jest się tam pierwszy raz), oraz przede wszystkim – bardzo spokojna (może dlatego, że trafiliśmy na niedzielę). Otóż na Stare Miasto nie jest łatwo trafić. W pewnym momencie nawigacja nam się pogubiła i nieświadomi znaku zakazu zatrzymywania się i postoju, o wylegitymowanie się poprosiła nas tamtejsza policja, której można spotkać naprawdę dużo. Podobnie jak w poprzednich stolicach, miejsca parkingowe to rzecz rzadka do spotkania. Tym razem do nas uśmiechnęło się szczęście i odnaleźliśmy całodobowy, duży i podziemny parking niemalże w samym centrum starego miasta, a do hotelu (który również nas mile zaskoczył) mieliśmy może z 200 metrów. Szybkie logowanie się w bazie noclegowej i wio w miasto! Pierwszy przystanek – jadłodajnia. Lokalne specjały godne polecenia. Spacerowym tempem zmierzyliśmy w kierunku Dunaju, gdzie okazało się – nie byliśmy jedynymi spacerującymi. Śmiało można powiedzieć, że ludzie pielgrzymkami wędrowali wzdłuż rzeki. Z drugiej strony co się dziwić? Piękna, słoneczna pogoda, 20 stopni – każdy by poszedł. Na drugi brzeg Dunaju przedostaliśmy się starym i opuszczonym mostem, który służył już tylko do tego celu. Rozstawiliśmy się ze sprzętem, chłopaki trzaskali time lapsy popijając zimnego Staropramen’a, a ja rozkoszowałem się pięknymi widokami, słońcem oraz chwilą wytchnienia.

Po zachodzie słońca pognaliśmy w kierunku miasta. Sądząc, że jak to w stolicy, napotkamy wiele interesujących budowli z równie ciekawą iluminacją świetlną, okazało się jak bardzo jesteśmy w błędzie. Zaistniały fakt zmusił nas do powrotu na Stare Miasto, gdzie doszliśmy do wniosku, iż jedynym miejscem, ciekawie oświetlonym był Zamek Bratysławski. Budowla ta malowniczo komponował się z wąskimi uliczkami. Przyszedł jednak czas, w którym wypadałoby się na niego wspiąć wspiąć. Niestety nie istnieje taki luksus jak w Pradze, że wyjedziemy kolejką – trzeba wspinać się na nogach, a nocna panorama południowej Bratysławy rekompensuje trud wspinaczki. Jednakowoż zabytkowa budowla nie jest otwarta 24/7. W okresie wiosenno-letnim wejście na podzamcze jest możliwe do 23. Był to ostatni punkt nocnej wędrówki, odpoczynek każdemu jest potrzebny.

Rankiem dnia następnego wyruszyliśmy ponownie na starówkę, co zakończyło się tym, iż w pewnym momencie się pogubiliśmy. Tak to bywa, jak każdy idzie w swoja stronę ;) Kiedy finalnie zguby się znalazły, spakowaliśmy rzeczy i wyjechaliśmy w kierunku ostatniego już przystanku zacnej wyprawy…

1.

2. Zatłoczona starówka

3.

4. Jadłodajnia :)

5.

6.

7.

8.

9.

10. Bo samojebka w szybie czasem jest potrzebna ;)

11. Promy na Dunaju

12.

13. Stary Most

14. Stary Most

15. Stary Most

16. Zamek Bratysławski

17.

18.

19.

20.

21.

22. Zachód nad Dunajem

23. Pavilon Teoretických Ústavov (jakiekolwiek to ma tłumaczenei na Polski)

24.

25. Pałac Prezydencki

26.

27.

28.

29. Stary Ratusz

30. Nowy Most

31. Takim ‚wozidłem’ można sobie pozwiedzać starówkę.

32.

33.

34.

BONUS:

35. Nocna panorama Bratysławy (większa wersja klik)

Poprzednie części:

Eurotrip… (Część 1)

Eurotrip… (Część 2)

  • Kamila

    Piękne zdjęcia,piękny set,nie ma foty ktora by mi się w nim nie podobala..niektore głowe urywają,gratulację !